Ryszard „Peja” Andrzejewski, jedna z ikon polskiego rapu i szef legendarnego Slums Attack, w 2025 roku świętuje naprawdę wyjątkowy moment – 15 lat bez alkoholu. Dla całej sceny hip-hopowej w naszym kraju to nie tylko powód do hucznego toastu, ale też całkiem mocna i autentyczna opowieść o tym, jak można pokonać własne słabości.
Peja – od niełatwych początków do rapowego szczytu
Rysiu nie miał łatwego dzieciństwa. Dorastał w robotniczej rodzinie, gdzie alkohol potrafił rządzić całym życiem, a jego tata, Waldemar, niestety walczył z nałogiem. To zostawiło trwałe ślady na młodym Ryszardzie, które później przepisał wszystko na teksty swoich kawałków. Przykładem jest utwór „Doskonały Przykład” z płyty Na legalu? z 2001, która nie tylko przyniosła mu Fryderyka, ale też zdobyła status platynowej płyty.
Walka z alkoholem – piętnaście lat bez używek
Peja nie kryje się ze swoją przeszłością, jeśli chodzi o alkohol. Przez długi czas był on stałym elementem jego codzienności. W rozmowach otwarcie przyznaje, że ten nałóg dawał się we znaki — psuł relacje z bliskimi, odbijał się na zdrowiu, a i w twórczości nie pomagał. To chyba właśnie dlatego, w 2010 roku, po wielu latach trudnej walki, podjął decyzję o całkowitej abstynencji. Tak, można powiedzieć, że to był moment przełomowy. Sam mówi, że trzeźwość dała mu szansę na odzyskanie kontroli nad swoim życiem i pozwoliła na nowo skupić się na tym, co ważne — a to, wiadomo, przede wszystkim rodzina oraz muzyka. Nie zawsze było łatwo, ale jak widać, warto było spróbować.
No więc, minęło już piętnaście lat, odkąd Peja zdecydował się na ten krok – i wiecie co? Nie tylko udało mu się trzymać z dala od używek, ale też stał się dla wielu źródłem inspiracji. W roku 2025, mając 48 lat, z dumą obchodzi ten swój mały, ale jakże ważny jubileusz. To pokazuje, że zmiana na lepsze naprawdę jest możliwa, nawet kiedy życie rzuca nam pod nogi największe przeszkody.
Peja wrzucił całkiem spory tekst Z OKAZJI ROCZNICY, więc zerknijmy sobie na kilka fragmentów.
Dokładnie 15 lat temu zatrzymałem moją chorobę alkoholową. Innymi słowy przestałem być czynnym alkoholikiem. Mój nałóg nie otrzymał szansy postępu za sprawą podjęcia przeze mnie decyzji o zaprzestaniu picia.
Ile przez ten czas wydarzyło się rzeczy dobrych a nawet wspaniałych nie sposób wyliczyć. Skłonność do rozpamiętywania wszystkiego co złe często przesłaniała mi radość z rzeczy fajnych. Pogoda ducha, o którą tak bardzo zabiegałem przez te wszystkie lata nie zawsze u mnie występowała. Często kończyło się na modlitwie o nią, trudniej jednak było sprawić aby stała się faktem. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że to ja w gruncie rzeczy decyduję o własnym samopoczuciu. – napisał Peja na swoim fan page
Peja wspomina również program 12 kroków z terapii z której tylko pierwszy i ostatni jest o alkoholu. Realizacja i zrozumienie wszystkich punktów terapii jest źródłem do sukcesu. Jednak trzeba tego naprawdę chcieć i mieć silną wolę. Dopiero po jakimś czasie abstynencji i walki z nałogiem dostrzegamy co musimy zmienić w swoim życiu, aby wyjść z uzależniania żeby stało się lepszym. Niestety proces ten nie jest łatwy.
Cierpienie związane z niepiciem, które tak często pcha alkoholika po raz kolejny w objęcia butelki z czasem ustępuje. Kiedy pojawi się prawdziwe pragnienie zaprzestania picia dobrze wiemy, że czas kombinowania się właśnie zakończył. Żadnych złudzeń. Nie mogę pić normalnie i bezpiecznie w sposób kontrolowany. Nie nauczyli mnie tego ani na mityngach ani na dziennej terapii. Zatem chlanie nie jest już dla mnie. – mówi Peja
Peja jako symbol wytrwałości
Piętnaście lat bez alkoholu – to nie jest tylko jakiś tam osobisty triumf Peji. To też taka… no, wiecie, żywa lekcja dla wszystkich, którzy myślą, że nie da się wyjść na prostą po porażkach. Jego historia udowadnia, że rap to nie tylko dźwięki i słowa, ale coś znacznie więcej – to przekaz w kawałkach oparty na własnych doświadczeniach życiowych. To coś co może skłonić kogoś do przemyśleń i zmian nad własnym życiem.
Życie jakie mam z swoimi plusami i minusami jest obecnie najlepszym jakie mogłem sobie zafundować. Chlanie to wyłącznie straty i to pod każdym względem. Widzą to w każdy weekend na każdym koncercie, przed każdym klubem i knajpą. To już nie moja bajka. Jeśli cuda się zdarzają to trafiło i na mnie, bo nie wróżyłem sobie takiego scenariusza. Sam nie wiem co dodać już na koniec. 30 lat na scenie z czego połowa na czysto. Gdybym się wtedy nie zatrzymał być może dziś byście tego nie przeczytali, bo zwyczajnie przestałbym istnieć. Życie kruche i szybko leci. Na karykaturę samego siebie też się nie pisałem. Dlatego jestem. Tu i teraz. Piętnastak! – zakończył pozytywnie swoją życiową historię Peja
Jaka jest Twoja reakcja?

